Press "Enter" to skip to content

Dlaczego rozumny człowiek nie chce pracować w korporacji

14
  1. Slang

Mikołaj Rej pisał: „Polacy nie gęsi, iż swój język mają”, pracownicy korporacji wstydzą się swojego ojczystego języka, wolą posługiwać  się slangiem pełnym wtrąceń z języka angielskiego, co przeważnie przybiera tragikomiczną formę, jak np. używanie słowa „manual” zamiast „instrukcja” – „ w manualu macie napisane”. „W manualu” to może być, co najwyżej, stary Passat kombi, igła po dziadku z Niemiec, od Mietka handlarza ( w tym sensie , że auto ma ręczną skrzynie biegów). W przeszłości Polacy gotowi byli znosić szykany w obronie polskiego języka, jak miało to miejsce podczas zaborów, dziś z własnej nieprzymuszonej woli gardzą ojczystym językiem.

  1. Ciągłe zmiany

Oczywistym jest że, tak jak w życiu, tak i w każdej pracy następują zmiany. Problem w tym, że w korporacji są one „sztuką samą dla siebie”, przeważnie wprowadza się zmiany tylko po to, żeby je wprowadzić, bez żadnej merytorycznej przyczyny. Prowadzi to do sytuacji, że na każdą dobrą zmianę przypada dziesięć złych . W rezultacie, zamiast efektywnie wykonywać swoją pracę, trzeba tracić czas i siły na ciągłe adaptowanie się do zmian, na dłuższą metę jest to dla pracownika frustrujące i wyczerpujące.

  1. Optymalizacje

Ten punkt łączy się z poprzednim. Jeżeli jesteś szeregowym pracownikiem  korporacji, w tym sensie, że wytwarzasz realne dobra lub usługi,  to musisz wiedzieć, że w centrali pracuje sztab ludzi, których jedynym celem jest ułatwianie Tobie pracy! Ludzie ci muszą każdego dnia udowadniać swoją przydatność, więc ciągle wprowadzają jakieś zmiany do twojej pracy, jeżeli setki ludzi każdego dnia starają się ułatwić twoją pracę, to ostatecznie staje się ona absolutnie nieznośna.

  1. Sprzeczne kryteria oceny pracy

Nawet  jeżeli pracę danego pracownika można łatwo ocenić np. przy pomocy wymiernych wskaźników, to i tak wprowadzana jest cała masa dodatkowych wskaźników, które przeważnie są ze sobą, po prostu sprzeczne. Poprawienie wyników w parametrze x wiąże się automatycznie z pogorszeniem parametru y. Kryteriów oceny jest tak dużo, że siłą rzeczy zawsze znajdzie się coś z czym pracownik sobie nie radzi i można go za to „zjechać”.

  1. Informatyzacja

To co w małej firmie wymaga 5 minut pracy i komputera z pakietem Office oraz drukarki, w korporacji wymaga super skomplikowanego systemu informatycznego i godziny pracy. W systemie   tym  zawsze coś nie działa, pracownicy  „korpo” klikają więc jak obłąkani w tablet lub laptopa, czasem żeby zalogować się do systemu trzeba przez pół godziny wisieć na telefonie z informatykiem.

  1. Uzasadnianie

Cokolwiek nie zrobisz, to musi uzasadniać dlaczego tak zrobiłeś, trzeba uzasadniać nawet oczywiste decyzje, to tak miękka forma mobbingu, cały czas musi się tłumaczyć, dlaczego zrobiłeś tak, czy siak.

  1. Permanentna inwigilacja

Sprawdzam dlatego, że ufam- to motto każdej korporacji, stała inwigilacja jest często o tyle mecząca, że  po prostu przeszkadza w pracy, a nie ma żadnych realnych podstaw by aż tak kontrolować pracownika.

  1. Szkolenia

Szkolenia są najważniejsze, jednak przeważnie nic one nie wnoszą, tłucze się cały czas to samo, do znudzenia. Nawet jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś pożytecznego, to nie ma szans, królują miękkie szkolenia biznesowe. Kolejny problem to taki, że szkoleniowcy są czystymi teoretykami , lub nawet nie maja zielonego pojęcie o  twojej pracy.

  1. Traktowanie jak idiotów

Informacje przekazywane są  np. w postaci głupawych memów z Chuckiem Norrisem itp. kierownicy i szkoleniowcy traktują szeregowych pracowników jak idiotów.

  1. „PR”

Awansowani i nagradzani są, nie ci pracownicy, którzy obiektywnie osiągają najlepsze wyniki, ale ci, którzy najlepiej „reklamują” swoją prace, a przede wszystkim ci , którzy mówią jak to wspaniale jest w firmie.

  1. Manipulacje

Najbardziej popularna manipulacja pracownikami, to ta „na dziecko”. Bazuje ona na jednej z teorii psychologicznych, według której każdy (dorosły ) człowiek, w codziennym życiu, wciela się w jedną z trzech ról: dziecka, dorosłego i rodzica, jeżeli zwracamy się do kogoś jak do dziecka i taktujemy go jak dziecko, to wzrasta szansa, że ten ktoś  przyjmie właśnie taką rolą dziecka, co wiąże się z tym,  że stanie się infantylny, ufny, a przede wszystkim posłuszny i łatwo sterowalny.

  1. Jojtek Jojtek

    Tak, tak jestem tak zwanym szeregowym pracownikiem i odczuwam głupotę tak zwanych liderów. Robią takie czasami bzdury aby się wykazać w statystykach i mają żenujące opinie w u szeregowych pracownikach. Góra to też toleruje, bo jako spółka akcyjna też musza się wykazać w statystykach przed udziałowcami. Moje korpo pracuje prawie 24 na dobę, i to taka osada ze wszystkimi interakcjami różnych osobowości. Korpo to taka mała wieś.

  2. Masz rację w 100 %. Korpo to nic dobrego. Szybko można się wypalić. Do tego ten wyścig szczurów. Pozdrawiam 😉

  3. Niedowiarek Niedowiarek

    „pracownicy korporacji wstydzą się swojego ojczystego języka” zagrzmiał autor na łamach serwisu o pięknej i szanującej ojczysty język nazwie „Fink Tank”

    • finktank1980 finktank1980

      słuszna uwaga, brawa dla Ciebie

    • Pomijam to, że jak ktoś pracuje głównie z językiem angielskim to łatwiej jest używać angielszczyzmu typu DEDLAJN niż tłumaczyć to na polski i np. z klientem, w mailach itd używać deadline a z kolegami w pracy mówić „ostateczny termin”. Czemu? Tak działa mózg- masz z czymś styczność to nie będziesz używał zamiennika tylko tego co jest podobne albo samego oryginału.

      No ale jak autor pisze tego typu artykuł to nie oczekuję, że będzie rozumiał fakt, że sam pewnie używa swojego „slangowego” języka w pracy, który dla innych może być niezrozumiały, zabawny i bezsensowny 🙂 Tego typu hermetyczny język wytwarza się w grupach zawodowych a także miejscach pracy i wynika to z tego, że w ten sposób łatwiej się porozumieć i każdy wie co druga osoba ma na myśli.

    • Biszkopt Biszkopt

      Moim zdaniem to właśnie jest dygresja

  4. Chat faker Chat faker

    Albo pisal to ktos co cale zycie zazdroscil pracy w korpo innym i proboje sam sobie pokazac jaka jest be albo jakis janusz ktory korporacja nazywa hurtownie z 300 pracownikami

    • Robert Robert

      Kogoś dupka zapiekłą?;)

  5. Hmm….. Nie wiem w ilu korporacjach pracował autor. Ja pracowałem do tej pory w trzech. Znajomi pracują głównie w korpo a część u tzw. prywaciarzy- choć nie wiem czy jest jakaś państwowa korporacja poza urzędami i służbami mundurowymi ale to osobny temat.
    Ze znajomych spoza korpo najlepiej zarabia kolega u „prywaciarza” no i wszystko pięknie- zarabia już 50% tego co ja- oczywiście na umowie o pracę ma minimalną krajową a reszta w kopercie pod stołem więc wiadomo co się dzieje gdy jesteś na L4 albo na urlopie? Tak, kasa jest odpowiednio obcięta…. Benefitem jest to, że znasz właściciela a on Ciebie więc to on bezpośrednio dzwoni do kolegi czasem np. w niedzielę, żeby przyjechał bo jest potrzebny. No dla mnie bomba 😉

    Jasne, że łatwiej zaakceptować, to że jest się żuczkiem i małym trybikiem gdy firma ma 8 osób i jednego szefa. Gdy pracujemy w korpo gdzie co rusz widzimy liderów, managerów itd. to ciężko zaakceptować fakt, że ja geniusz jestem szeregowym pracownikiem a oni głąby na stanowiskach nic nie wiedzą i nic nie rozumieją? Jakże to….

    Czy jednak tak jest naprawdę? Czy te korpo radzą sobie słabo albo bankrutują? Gdyby to nie działało i byli kiepscy ludzie na stanowiskach to korpo by się zaczęły łamać od środka po czym finansowo by padły. Wiem, że ciężko jest to zaakceptować, że managerem może być ktoś kto nie wydaje się geniuszem ale zna się na swoim wycinku roboty i tak to wygląda w korpo.

    Każdy robi swoje i za swoje poletko odpowiada. Nie musisz znać wszystkiego i wiedzieć wszystkiego. Ba nawet nie trzeba często znać całej firmy. Zarobki jednak są znacząco wyższe niż w MŚP (Małe i średnie przedsiębiorstwa). Pomijam branżę IT bo ona jest niereprezentatywna tutaj nawet w firmie 5 osobowej można zarabiać uczciwie.

    Każdy z punktów opisanych na tym blogu można obalić a dodatkowo pogrążyć porównując w firmami MŚP.

    Ja powiem dlaczego rozumny człowiek chce pracować w korporacji.
    Wynagrodzenie znacząco wyższe niż w MŚP.
    Opieka medyczna to standard. Dodatkowe benefity typu multisport, telefon, laptop, premie etc- zależnie od stanowiska i korpo od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie w sumie. Ciekawe, która MŚP z tym może konkurować?
    Zazwyczaj znaczna stabilność zatrudnienia- korpo często same dążą do umowy bezterminowej, zawsze płacone podatki, terminowość wypłaty. W przypadku restrukturyzacji proponują nowy zespół/projekt do pracy.
    Możliwość uczenia się ciekawych rzeczy i często też szkolenia języka obcego.
    Szkolenia jeśli nie zewnętrzne płatne z certyfikatem to przynajmniej wewnętrzne albo dostęp do baz wiedzy i webinarów wartych duże pieniądze.
    Jeśli ktoś załapie, że trzeba się nauczyć rzeczy X Y i Z żeby dostać więcej pieniędzy w korpo to łatwo zwiększać zarobki czy awansować. Warunek- trzeba zauważyć czego należy się nauczyć i zamiast narzekać co to za bezsens to iść po swoje.

    Nie wiem skąd ten pojazd na korpo ale dla mnie idealnym obrazem tego jest koleżanka- jej mam w księgowości pracuje od dwudziestu kilku lat- obecnie jest druga po głównej księgowej w dość dużej firmie polskiej.
    Córka pracuje od 3 lat w korporacji i zarabia więcej niż mama….
    Czyli specjalista od podatków i księgowości bez języka
    VS
    Osoba procesowa, znająca angielski i pracująca w korpo

    Można się na to obruszać ale pieski szczekają a karawana jedzie dalej… znasz zasady to graj w tę grę bo marudzeniem zmęczysz nie tylko siebie ale i innych a świata to nie zmieni 😉

  6. Xxy Xxy

    Korpo ma swoje wady – ale bez przesady…

  7. Agnieszka Agnieszka

    Ja pracuję w korporacji i jestem bardzo zadowolona. Nie uważam, żeby moi szefowie byli niekompetentni – wręcz przeciwnie, nie wstydzę się swojego języka, a slangu używam ponieważ prace wykonujemy w obcym języku i tak jest wygodniej. Faktycznie, zmiany i usprawnienia są często bardziej utrudnieniami, ale mamy duże poczucie humoru, więc zawsze jest pretekst żeby się pośmiać. Generalnie uważam, że korporacja nie jest dla każdego. Jeżeli ktoś ma się za geniusza, który pozjadał wszystkie rozumy, to będzie w takiej firmie nieszczęśliwy. Podobnie jeśli ktoś jest neurotykiem i wszystkich podejrzewa o złe zamiary lub wręcz przeciwnie, lubi kiedy innym źle się dzieje, taki człowiek też będzie nieszczęśliwy w dużej firmie (i przypuszczalnie każdej innej również). Moja rada: nikt nie jest doskonały, więc trzeba stale podnosić nie tylko swoje kompetencje zawodowe, ale również umiejętności interpersonalne.

  8. Stahoo Stahoo

    mam wrażenie, że na korporacje najbardziej narzekają Ci którzy w nich nie pracują i często nigdy nie pracowali. Korporacje mają swoje wady ale na pewno nie to że używa się angielskich zwrotów czy że szkolenia są niskiej jakości. Zgadzam się z ułatwieniem pracy przez centralę- no ale jakoś da się z tym żyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *