Press "Enter" to skip to content

Absurdalny zakaz handlu w niedzielę i jego skutki

3

Rząd przyjął ustawę stopniowo całkowicie zabraniającą handlu w niedzielę. Uzasadnieniem wprowadzenia tego zakazu jest to, że pracownicy handlu powinni mieć wolne niedziele, by spędzać je ze swoimi rodzinami. Oczywiście każdy chce mieć wolne w niedzielę i najlepiej zarabiać tyle samo, tylko dlaczego pracownicy handlu muszą mieć wolny ten dzień, a już pracujący w fabrykach mogą w niedzielę pracować?

To jest bardzo szkodliwa i niedobra ustawa wydzielająca ze społeczeństwa „specjalną kastę” , która musi mieć wolną niedzielę, a cała reszta może lub musi w niedzielę pracować, oczywiście są zawody, które siłą rzeczy związane są z pracą w niedzielę, takie jak: policjanci, lekarze, strażacy itp.  Można również zrozumieć, że w niedzielę muszą pracować hutnicy, ponieważ rozpalanie pieca hutniczego trwa kilka dni i zakład ten musi pracować w systemie ciągłym, ale pracownicy np. szyjący poduszki powietrzne do samochodów już w systemie ciągłym pracować nie muszą. Większość fabryk pracuje jednak 7 dni w tygodniu, ponieważ jest to najbardziej opłacalne, zapewnia najlepsze wykorzystanie maszyn, sklepów w niedzielę też nikt nie otwiera na złość pracownikom, tylko właśnie dlatego, że jest to najbardziej opłacalne.

Handel jest powszechną usługą dla ludności i powinna być ona dostępna, wtedy gdy obywatele chcą z niej akurat skorzystać. Poduszkę powietrzną do samochodu można równie dobrze uszyć w poniedziałek, jak i w niedzielę, a zakupy łatwiej zrobić w wolny weekend, przynajmniej dla części klientów.

Zwolennicy zakazu handlu w niedzielę argumentują, że rodzinne zakupy w niedzielę są złym sposobem spędzania czasu i lepiej iść z dziećmi na spacer, jeżeli się  jednak dobrze zastanowić, to ciężko znaleźć powód, dla którego rodzinne, niedzielne zakupy to coś złego. Robiąc zakupy razem z dziećmi można nauczyć je jak rozsądnie gospodarować pieniędzmi, jak kupować dobre jakościowo produkty, jak rozpoznać zdrową żywność, lub jak kupować polskie produkty(!).

Zgodnie z argumentacją zwolenników zakazu handlu, zakaz ma zniechęcać do konsumpcyjnego stylu życia, jednak argumentami tego typu nie powinni posługiwać się rządzący przy wprowadzaniu zakazu, z jednej strony (przynajmniej z założenia) robią wszystko, żeby społeczność się bogaciło, a z drugiej strony chcą ograniczyć konsumpcyjny styl życia poprzez zakaz handlu.  To oczywista sprzeczność, ale chyba niewiele osób ją dostrzega.

Nietrafionym argumentem jest również ten, mówiący o tym, że zakaz handlu istnieje w niektórych krajach unii europejskich. Rządzący często krytykują, zresztą słusznie, Zachód np. za pozwolenie na tworzenie stref no-go, to niby dlaczego, nagle Zachód ma być dla nas przykładem, bez przedstawienia innych, racjonalnych argumentów.

Absurd samego zakazu najłatwiej wykazać na konkretnym przykładzie. Załóżmy, że obudziłaś(eś) się  w niedzielę rano i chcesz sobie kupić jogurt do płatków śniadaniowych. Hodowca, który hoduje krowy może, a właściwie musi pracować w niedzielę. Mleczarnia, która produkuje jogurt może pracować w niedzielę, podobnie jak fabryka kubeczków do jogurtów, mało tego, ciężarówka wioząca jogurt może, w przeciwieństwie do innych ciężarówek, poruszać się po drodze w niedzielę, ponieważ wiezie towar szybko psujący się. Na samym końcu tego procesu produkcji i transportu, tego szybko psującego się towaru nie można sprzedać w sklepie w niedzielę. Ten zakaz jest syntezą paranoi.

Jakie są więc przyczyny wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę? Zasadniczo są dwa główne powody, pierwszy z nich to chęć podlizania się kościołowi katolickiemu, drugi to rewanż za nieudaną próbę wprowadzenia podatku od wielkopowierzchniowych sieci handlowych. Kościelnym hierarchom od dawna nie podobały się sklepy otwarte w niedzielę, ludzi pracujących w fabrykach oczy kapłanów już nie widzą i nie postulują, żeby każdy, kto może, miał wolne w niedzielę. Drugi powód to chęć „dokopania” wielkim sieciom handlowym za to, że nie dały sobie narzucić dodatkowego podatku. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że rząd Polski miał prawo taki podatek wprowadzić, a to, że nie udało się tego zrobić świadczy o ograniczeniu naszej suwerenności przez ciała ponadnarodowe. Przedmiotowy zakaz uderzy jednak w wielkie sieci handlowe tylko w niewielkim stopniu, poszkodowani będą przede wszystkim Polacy- konsumenci chcący zrobić zakupy w niedzielę.

Pojawiają się też wątpliwość natury moralnej, czy w kraju takim jak Polska, gdzie jeszcze kilka lat temu ludzie zmagali się z bezrobociem, a nadal wiele osób pracuje za bardzo niskie stawki, wprowadzanie zakazu pracy w niedzielę wydaje się czymś niegodnym.

Obecnie w prasie i w Internecie można znaleźć liczne artykuły opisujące konsekwencje zakazu handlu w niedzielę, oprócz oczywistych i szeroko opisywanych konsekwencji, warto wymienić takie dość nieoczywiste, na pierwszy rzut oka:

  • praca w handlu stanie się bardziej atrakcyjna, pensje w tej branży może nie spadną z powodu niskiego bezrobocia, ale z pewnością będą rosły wolniej niż gdzie indziej,
  • dantejskie sceny pod sklepami przed kilkoma dniami bez handlu (wyobraźcie sobie, że Wigilia wypada w niedzielę lub 2 maja i mamy 3 dni bez handlu),
  • zwiększone marnowanie żywności- ludzie wyrobią w sobie nawyk kupowania na zapas,
  • sklepy otwarte w sobotę do 24, na złość pracownikom część sieci zapowiada, że sklepy będą czynne również już od północy z niedzieli na poniedziałek

Jakie powinny być więc logiczne i sprawiedliwe rozwiązania regulujące pracę w niedzielę. Można zdecydować się na dwa zasadnicze warianty: pierwszy to taki, w którym prywatne firmy same decydują czy pracownicy pracują w niedzielę, drugi wariant zakłada zakaz pracy w niedzielę i pracują tylko straż, policja, pogotowie i ewentualnie fabryki, których proces technologiczny naprawdę wymaga pracy ciągłej. Wariant drugi jest jednak dość problematyczny, jak potraktować np. gastronomię i hotelarstwo? Możliwy jest też wariant pośredni, czyli taki zapis w kodeksie pracy, który nakazuje by każdy pracownik miał np. co drugą niedzielę wolną  i chyba taki wariant byłby najbardziej sprawiedliwy i zaspokajał potrzeby wszystkich stron. Pracownicy handlu (i nie tylko) mieliby  połowę  niedziel wolnych, a klienci sklepy otwarte w niedzielę.

  1. Irek Irek

    To próba uderzenia w zagraniczne markety. Według mnie słaba, ale przynajmniej coś działają.

  2. MAX MAX

    Jak można w XXI wieku takie bzdury wypisywać? Mentalność XIX wiecznego kapitalisty podszyta lewackim wstrętem do kościoła!!! To jest tak chore, że nie ma racji bytu.

  3. Nie podoba mi się ten pomysł jestem wściekła. Dlaczego Polacy nic nie zrobią
    Gdzie jest opozycja jak zwykle slaba. Polska nie jest demokratyczna jest coraz gorzej. Ludzie z innej branży muszą pracować w niedzielę a ogólnie wszystko się narzuca. Polacy na wszystko się godzą
    Sama bym dołączyła do ptrotestujacych
    Ale Polacy milczą i na wszystko się zgadzaja. Groza okropnie żyć w niedemokratycznym kraju

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *