Press "Enter" to skip to content

Demokratyczne państwo prawa

1

Nie ma czegoś takiego jak demokratyczne państwo prawa, bo albo państwo jest demokratyczne i rządzą w nim obywatele, albo jest państwo prawa i rządzi w nim prawo i jest tak jak ładnie ujął to jeden z sędziów na kongresie,  że suwerenem są wartości zawarte w prawie, de facto sprowadza się to do tego,  że rządzą ci , którzy to prawo interpretują.

Mamy grudzień i szykują się kolejne protesty przeciwko zmianom w sądach proponowanym przez PiS, trzeba obiektywnie przyznać , że kolejne protesty są już nieco nużące i denerwujące, tym bardziej, że przeciwnicy zmian nie przedstawiają żadnych racjonalnych argumentów, ani konstruktywnych propozycji,  ograniczają  się jedynie do wyświechtanych sloganów , w których przewodnią myślą jest to, że zmiany zniszczą państwo prawa, a co za tym idzie zniszczą wolność i demokrację. Szczególnie ciekawe jest powiązanie państwa prawa z demokracją. Nie jest to związek oczywisty. W każdym państwie musi obowiązywać prawo, to oczywiste, jednak obowiązywanie prawa nie jest czymś co wyróżnia demokrację, w państwach totalitarnych też przecież obowiązywały przepisy prawne. Przyjęto , że demokracja musi być państwem prawa, przy czym to państwo prawa definiowane jest w sposób dość banalny, to że mamy państwo prawa znaczy, że obowiązują zdroworozsądkowe zalecenia odnośnie prawa , to znaczy,  że prawo nie działa wstecz, że musi być równe dla wszystkich, że sądy muszą być niezawisłe itd. To są  słuszne, ale dość oczywiste,  jak na nasze czasy postulaty o tym jak ma być uchwalane i stosowane prawo. Jednak od pewnego czasu państwo prawa jest przedstawiane jako coś więcej niż zbiór zdroworozsądkowych  zasad odnośnie prawa.

Kluczowe jest pytanie, czy prawo jest dla obywateli czy obywatele są dla prawa. Obywatele powinni mieć możliwość dowolnego kształtowania  prawa poprzez udział w wyborach i wybór swoich przedstawicieli, którzy następnie będą to prawo uchwalać. Oczywiście istnieją nadrzędne ramy w których może być kształtowane prawo, takie jak prawo do życia, prawo własności czy prawo do samostanowienia. Obecnie protesty nie są więc protestami w obronie demokracji ale protestami przeciwko demokracji. Obywatele zagłosowali w wyborach za zmianami,  a teraz nie mogą ich dokonać bo ktoś chce im tego zabronić.

W tym monecie dochodzimy do kwestii  niezawisłości sądów. Oczywiście sądy muszą być niezawisłe, ale  nie oznacza to że mogą być samowolne, trójpodział władzy na władzę sądowniczą, ustawodawczą i wykonawczą nie oznacza, że władza sądownicza może torpedować poczynania dwóch pozostałych władz. To że sądy będą niezależne od władzy ustawodawczej i wykonawczej to wcale nie oznacza, że  będą niezawisłe. We współczesnym  świecie pełnym potężnych organizacji pozarządowych i zakulisowych wpływów brak mechanizmów demokratycznej  kontroli nad władzą sądowniczą powoduje,  że władza ta  będą nie tyle pod bezpośrednim wpływem tych organizacji, ale będą pod wpływem określonej  ideologii i będą  np. wydawać wyroki motywowane skrajną poprawnością polityczną,  a nie interesem publicznym, co zresztą obserwujemy w wyrokach wydawanych przez sądy w krajach starej  Unii Europejskiej.

Najlepszym rozwiązaniem wydaje się być wybieranie sędziów w wyborach powszechnych oraz mechanizmy zabezpieczające pozwalające na odwoływanie sędziów.  Proszę zwrócić uwagę, że obecnie takie organy jak np.  KRS nie mają żadnej legitymizacji demokratycznej i są w gruncie rzeczy organami antydemokratycznymi.

Ostatnio dochodzi do bardzo niebezpiecznego zjawiska, które szczególnie widoczne jest w przekazach płynących z instytucji europejskich, można by je nazwać „personalizacją”  lub „upodmiotowieniem” prawa, wszyscy muszą się podporządkować  prawu europejskiemu, europejskim wartościom i standardom, przy czym owe „standardy” są niedyskutowanymi  dogmatami, a wartości europejskie są jedynie stronniczą interpretacją ogólnoludzkich wartości , interpretacja ta skrajna i wypaczona ma służyć jedynie bieżącym interesom europejskich elit.

Tzw. obrońcy demokracji, związani  z poprzednim układem rządzącym oraz wspierające ich elity europejskie jednym tchem krzyczą , że zmiany w Polsce zagrażają rządom prawa, praworządności, wolności i demokracji.  Oczywiście, nie jest to prawda, a o chodzi o to żeby zmienić władze w kraju, który sprzeciwia sie federalizacji Unii Europejskiej. Szczególnie niedorzeczne jest mówienie o  zagrożonej demokracji w Polsce gdy zobaczymy co się dzieje w Katalonii. To niezwykle ciekawy przykład na to, że tak zwane rządy prawa wcale nie wspierają wolności i demokracji. Hiszpania jest  państwem prawa (przynajmniej według europejskich biurokratów), a tymczasem prawo to nie służy ani demokracji- policja bije ludzi którzy chcą brać udział w głosowaniu, ani wolności, bo przecież to głosowanie jest po to żeby tą wolność uzyskać. Jednocześnie wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej oraz komisarz ds. lepszej regulacji, rządów prawa i Karty Praw Podstawowych Frans Timmermans stwierdza, że praworządność czasem wymaga użycia siły. Nierozwiązaną zagadką pozostaje dlaczego siły należy używać tylko wtedy kiedy jakiś region UE chce uzyskać niepodległość, a nie należy, czy nawet nie wolno jej stosować kiedy miliony nielegalnych imigrantów chce nielegalne przekroczyć granice, przecież praworządność nie polega na tym, że się lamie prawo (w tym przypadku nielegalne przekracza granice). Sama karta praw podstawowych mówi, że każdy ma prawo do wolności, ale nie ma tam już nic o samostanowieniu narodów czy jakichkolwiek innych grup.  Praworządność rzeczywiści wymaga użycia siły ale nie w tym przypadku, żadna praworządność, żadne przepisy prawa nie mogą stać ponad podstawowymi prawami takimi jak prawo do życia, prawo do wolności i samostanowienia, w tym samostanowienia narodów. Słowa Timmermansa o uzasadnionym użyciu siły w Katalonii są absolutnie skandaliczne, niestety żyjemy w czasie gdy merytoryczne argumenty już nic nie znaczą, a wojna informacyjna trawa w najlepsze, podwójne standardy już nikogo nie dziwią, mówiąc złośliwe to podwójne standardy stały się standardem i mimo wydarzeń w Katalonii tzw. obrońcy demokracji dalej będą krzyczeć, że zmiany w sądownictwie jej zagrażają. Niszczenie urn wyborczych i pałowanie głosujących  w Katalonii jak widać demokracji nie szkodzi.

  1. „Najlepszym rozwiązaniem wydaje się być wybieranie sędziów w wyborach powszechnych…”
    Nic dodac, nic ujac.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *